🐰 Praca Dla Programisty Bez Studiów

Jak zacząć w IT bez studiów? Praca bez wykształcenia w IT a certyfikaty i kursy Dobrym pomysłem jest też stworzenie portfolio programisty, którym będzie można pochwalić się na rozmowie rekrutacyjnej. Bezcenną wiedzę i umiejętności można także zyskać, decydując się na praktyki IT. Jak wejsc do IT bez doświadczenia? Jak Zostać Informatykiem Bez Studiów? Jak zostać informatykiem bez studiów? Praca bez wykształcenia w IT a certyfikaty i kursy Dobrym pomysłem jest też stworzenie portfolio programisty, którym będzie można pochwalić się na rozmowie rekrutacyjnej. Bezcenną wiedzę i umiejętności można także zyskać, decydując się na praktyki IT. Praca w IT jest interesującym przypadkiem, jeśli popatrzymy przez pryzmat braku edukacji specjalistycznej. Potencjalni pracodawcy są w stanie docenić nabytą w wyniku własnych zainteresowań i samodyscypliny doświadczenie oraz wiedzę. Sprawia to, że studia kierunkowe wcale nie są niezbędne, by otrzymać zatrudnienie i ukierunkować Zawodowy programista bez studiów. +2. 32,599 wizyt. pytanie zadane 28 września 2015 w Rozwój zawodowy, nauka, praca przez qwertz Użytkownik (850 p.) edycja 28 września 2015 przez event15. To pytanie jest skierowane do programistów którzy zajmują się nim zawodowo. Czy bez studiów łatwo jest znale ź ć prace jako programista i na Praca, oferty pracy Programista bez Doświadczenia w Polsce - aktualne oferty pracy w Polsce i za granicą. Careerjet.pl - wyszukiwarka pracy. Witam, chciałbym was się spytać o zdanie ponieważ za parę lat skończę technikum (informatyczne) i ch Wielkość monitora laptopa dla programisty. 2012-08-22 23:38; Praca w firmie zagranicznej a polska emerytura 2022-08-04 14:20; Małe miasteczko a kariera programisty. 2013-05-31 12:01; Pomoc dla przyszlego programisty. 2016-03-23 12:18; Nauka informatyki dla programisty. 2016-10-17 13:39; Początki w zawodzie programisty. 2021-05-06 00:25 9 rad dla osób bez doświadczenia szukających pierwszej pracy lub stażu w programowaniu. Po internecie krąży porównanie rynku programistycznego dla juniorów i juniorek do sytuacji mężczyzn na Tinderze. W obu tych wypadkach, aby cieszyć się powodzeniem znalezienia pierwszego doświadczenia lub znalezienia partnerki, należy uchodzić A jak każdy doskonale wie, praca programisty obecnie uważana jest za jedną z bardziej atrakcyjnych pod kątem wynagrodzenia. Kolejnym bardzo często wymienianym przykładem dobre pracy, która nie wymaga posiadania dyplomu studiów, jest grafik komputerowy. Q1TR2e. Wpis ma charakter 2018 rok, czy przy obecnym „boomie” na naukę programowania osoba, która chce być przyszłym programistą, ale nie ma ukończonych studiów kierunkowych, ma szansę na zdobycie pracy jako programista?Czy ukończenie studiów informatycznych jest niezbędne do zostania programistą? Odpowiedź brzmi “Nie, ale…”. I podam Ci kilka powodów, dla których warto studiować informatykę oraz informację, kiedy takie studia nie są konieczne. A oprócz tego opowiem Ci co w takim razie zrobić, gdy nie możesz w CV wpisać wykształcenia kierunkowego aplikując do pierwszej pracy jako programista – co pokazać w zamian, by zwiększyć swoje i kiedy iść na studia informatyczne?Zacznę od tego kiedy warto iść na stacjonarne (dzienne) studia informatyczne:zaraz po maturze,kiedy nie masz większych zobowiązań – rodziny na utrzymaniu, kredytu do opłacenia, masz dużo wolnego czasu przez najbliższe 3 do 5-ciu lat,kiedy jesteś naprawdę nastawiony na naukę (chcesz chłonąć wiedzę i ciężko pracować, żeby dowiedzieć się jak najwięcej), a nie studiować “dla papierka”.Jeśli powyższe czynniki są spełnione, jak najbardziej polecam Ci studia informatyczne. Sam jestem po Informatyce na Politechnice Rzeszowskiej i uważam, że był to bardzo dobrze zainwestowany Pixabay, warto zaraz po szkole średniej studiować Informatykę?Wówczas masz kilka lat na to, aby na spokojnie przygotować się do nowego zawodu. Poznasz wiele dziedzin takich jak matematyka, fizyka, elektronika, budowa komputera, systemy operacyjne, grafika komputerowa, sieci komputerowe, sztuczna inteligencja, itd. Poznasz wiele różnych języków programowania zaczynając od C++, później przechodząc przez Javę, JavaScript, PHP i wiele innych. Poznasz bazy danych. Uzyskasz wiedzę z zakresu algorytmiki, struktur danych, wzorców projektowych, projektowania i testowania Mówię tu tylko o studiach dziennych. Na zaocznych większość rzeczy trzeba uczyć się samemu, ponieważ z powodu ograniczeń czasowych każdy temat jest zaledwie lekko ukończenie studiów informatycznych gwarantuje zdobycie pracy programisty?Od razu zaznaczam, że ukończenie studiów informatycznych nie gwarantuje Ci, że dostaniesz po nich pracę (do Projektu “Przyszły Programista” zgłaszają się również kandydaci, którzy są po informatyce, a pracy takiej nie mają).Dlatego jeśli masz już za sobą okres studiów na innym kierunku, posiadasz swoje zobowiązania finansowe, masz rodzinę, pracujesz w swoim (lub innym) zawodzie i nie masz możliwości oraz czasu na to, by poświęcić kolejne 3-5 lat na studia dzienne, to głowa do góry. Studia informatyczne nie są niezbędne do tego, abyś zmienił branżę i dostał pracę jako zostać programistą bez studiów?Co zatem trzeba zrobić, by (mając studia informatyczne lub nie) pokazać się przyszłemu pracodawcy z jak najlepszej strony? Najważniejsze to:poznać strukturalny i obiektowy język programowania. Na studiach zaczyna się od C++ i ten język też polecam na początek, gdyż wiele nowszych języków, które po nim powstało czerpało z C++ pełnymi garściami. Dlatego po dobrym poznaniu C++ można z łatwością przestawić się na każdy inny należy postawić na świetne opanowanie algorytmiki tworząc jak najwięcej algorytmów, np. do sprawdzania czy dana liczba jest poprawnym numerem pesel, program zamieniający liczbę z zapisu cyfrowego na słowny, się pisać tzw. “czysty kod”, czyli poznać zasady nazywania zmiennych, funkcji, klas, plików, wiedzę na temat struktur danych i nauczyć się je stosować w praktyce,poznać zasady programowania obiektowego – SOLID,poznać wzorce projektowe, aby wiedzieć jak należy rozwiązywać najczęściej spotykane problemy,poznać bazy danych. Nauczyć się je projektować oraz z nich korzystać,nauczyć się korzystać z narzędzi usprawniających programistom pracę w zespole takich jak np. Git,dopiero po tym etapie, kiedy opanuje się solidny fundament programistyczny, uniwersalny dla każdego języka programowania, rekomenduję wyspecjalizować się w ulubionej przez nas technologii. Wtedy może to już być dowolnie Front-End, Back-End, tworzenie aplikacji komputerowych, mobilnych, bądź gier. Rekomenduję taką ścieżkę, gdyż jeśli naukę programowania zaczniemy od razu od specjalizacji, to co chwile będziemy odczuwać fundamentalne braki w wiedzy i umiejętności, które spowodują, że stworzenie większego programu będzie bardzo trudne. A kiedy uda się już coś stworzyć, to najczęściej będzie to kod typu spaghetti, ekstremalnie ciężki w utrzymaniu i dalszym należy przygotować solidne portfolio, które będzie można przedstawić przyszłemu pracodawcy,warto również pokazać chęć ciągłego rozwoju – brać udział w projektach Open Source, wydarzeniach, konferencjach, udzielać się na forach programistycznych, wyżej opisanym rzeczom, będziesz mógł spokojnie konkurować z pozostałymi kandydatami na stanowisko Junior Developera. Fakt, że jest tego sporo i może nie być łatwo nauczyć się tego wszystkiego samemu i może to trwać dość długo, aby wybrać najlepsze materiały do nauki, zmobilizować się do regularności i nie poddać się w chwili, kiedy zaczną pojawiać się trudności. Ale warto:)Chcę sprawnie zmienić branżę i zostać programistąOsoby, które nie chcą się uczyć same i chcą zaoszczędzić sporo czasu i frustracji (np. kiedy utkną w miejscu podczas tworzenia programu) oraz otrzymać solidne wsparcie w zostaniu programistami, zapraszam do Projektu “Przyszły Programista”. Szkolenie to ma być złotym środkiem pomiędzy kursami uczącymi jednej wybranej technologii, a czasochłonnymi studiami stacjonarnymi poruszającymi obszernie każde zagadnienie Informatyki. Celem, przyświecającym podczas tworzenia Projektu, było zebranie tego, co jest najważniejsze w programowaniu i przedstawienie w jak najbardziej przystępny sposób wykorzystując do tego nowoczesne i efektywne techniki nauki. Dzięki temu nasi absolwenci mają start w branży, porównywalny do absolwentów dobrych uczelni wyższych na kierunku dostać się do Projektu, trzeba jednak spełnić określone wymagania, które omówione są na stronie: Niezależnie czy wybierzesz naukę na studiach informatycznych, samemu, czy zdecydujesz się spróbować swoich sił podczas rekrutacji do Projektu, trzymam za Ciebie mocno kciuki i życzę Ci mnóstwo wytrwałości, cierpliwości i motywacji na drodze do zostania Wyzwań! Artur Nowakowski – Założyciel Projektu Przyszły Programista opinieJeśli zainteresował Cię Projekt Przyszły Programista, to poniżej umieszczam opinie jednego z absolwentów:Podejście autora do przekazywania wiedzy jest niecodzienne, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. W Projekcie nie stawia się na naukę wszystkich zagadnień na pamięć, a z materiałem nie działa się „na wariata”. Wszystko jest poukładane, każdy kolejny etap i przekazywaną w nim wiedzę przyswajasz w tempie najodpowiedniejszym dla Ciebie. Projekt nie ma charakteru typowej szkoły programowania – gdzie w ciągu ośmiogodzinnego dnia „pracy” masz szansę nauczyć się (tylko bądź aż) tyle, co reszta grupy. Tu wiedzę przyswajasz samemu, wtedy i w takich porcjach, jakie są dla Ciebie w danym momencie najwygodniejsze. Masz szansę również w praktyce poznać, co to jest „Code Review”, gdyż kod rozwiązywanych zadań i tworzonych podczas Kursu projektów oceniany jest przez Zespół Artura, dzięki czemu od razu wiesz, że coś możesz napisać w przyszłości inaczej, lepiej, bardziej ciąg tej opinii przeczytasz na stronie naszego absolwenta pod adresem: ma charakter Kariera, Kariera programisty, nauka, Przyszły programista, Studia, studia informatyczne Cześć, aktualnie pracuje jako operator obrabiarek skrawających - zarabiam 2200 złotych netto, region podkarpacia. Jestem po szkole średniej, z zawodem operatora obrabiarek cnc. Mam 27 lat, niestety pracuje dopiero od 5 miesięcy w zawodzie, ale i tak starsi stażem pracownicy (10 lat+) zarabiają po 3000, maks 3500. Nie chcę tak żyć, bo będę tak wegetował do końca życia, nie marze o luksusach ale o normalnej wypłacie o normalnym życiu. Mam w obecnej sytuacji dwie opcje: Wyjazd do Niemiec, zarobki 2000-2300 euro netto, z czasem pewnie 2500-3000 (doświadczenie 5 lat+) Próba wbicia w IT - Front End (aktualnie nie wiem o tym nic, kompletnie) Dać sobie 6-7 miesięcy na naukę 2 godziny dziennie + po 5-6 godzin w weekendy, zrobić jakąś stronę, a przynajmniej spróbować (interesuje się witaminami, suplementami i ich wpływem na zdrowie - więc może w tym temacie) Problemy są dwa, brak studiów, koronawirus, dziesiątki ofert pracy na jedno stanowisko - czy to w ogóle może się udać? W mailach od Was również przeplatają się różne tematy, ale kilka pojawia się bardzo często. Jeden z nich to: studia. Po co one programiście? Studiować czy… olać? Ja studia skończyłem około dekadę temu, a dzisiaj wreszcie, po prawie trzech latach pisania, udało się skomponować tekst na ten temat. Zapraszam do lektury i dyskusji. Czas jest odpowiedni. Oczywiście ten medal ma dwie strony i parę krawędzi, więc tekst podzieliłem na kilka akapitów. Staram się spojrzeć na temat z kilku perspektyw i zebrać wszystkie spotrzeżenia w jedną całość. A definitywna odpowiedź na pytanie z tytułu – na samym końcu. Ale nie scrolluj! ;) Zanim przejdziemy do rzeczy: udostępniam swoje CV i list motywacyjny z 2007 roku, gdy kończyłem studia. Te dokumenty mogą Ci się przydać! Niniejszy tekst kieruję głównie do maturzystów: w końcu to Wy stajecie teraz przed tym ważnym wyborem. Ale studenci również znajdą tu coś dla siebie. Może komuś otworzą się oczy? Jedziemy! Dyplom Co daje Ci uczelnia na koniec, tak namacalnie? Daje Ci dyplom. A do czego jest Ci on potrzebny? Do dostania pracy w firmie, która wymaga “wykształcenia wyższego”. Czyli tak naprawdę… raczej do niczego. Możesz go sobie na ścianie powiesić i się przed nim ślinić. Albo ofoliować i za 50 lat pokazywać wnukom. Takimi klauzulami w ogłoszeniach o pracę nie ma co sobie głowy zawracać. To jest albo ściema (warunek “niekonieczny”) albo spokojnie znajdziesz na ich miejsce kilkunastu pracodawców, którzy nie wymagają papierka. Dyplom: teraz Ci się nie przyda. Ale MOŻE przydać się w przyszłości. Nie ignoruj tego. Lepiej dyplom mieć niż go nie mieć. Jedyna korzyść z dyplomu jest taka, że dwa lata po zakończeniu studiów dostajesz gratis 4 dni rocznie urlopu więcej. Czy coś w ten deseń. ALE! Pamiętaj, że żyjemy w dziwnych czasach. Teraz większość firm puszcza do Ciebie uwodzicielskie oczka i jest w stanie tłuc się z innymi w kisielu tylko po to, żeby Cię do siebie zwabić. Ale to nie będzie trwało wiecznie. Sytuacja na rynku pracy może się zmienić – i się zmieni. Ta bańka pęknie. I KIEDYŚ nawet papier może zacząć się liczyć. Oj, dopiero będzie płacz. Więc… zdecydowanie lepiej ten papier mieć niż nie mieć. Niekoniecznie na dzisiaj. Na przyszłość. Jak z wieloma rzeczami. Wiedza Na wspomnianym dyplomie czy w indeksie wypisane masz przedmioty. Logika, statystyka, elektronika, analiza matematyczna, fizyka, asembler, turbo pascal… Hello! Czy przyda Ci się to w pracy zawodowej? Prawdopodobnie: nie. (w tym miejscu bardzo proszę zwolenników stwierdzenia, że “programista musi być świetnym matematykiem” o spokój… bo nie musi) Ale wiesz co Ci powiem? Szczerze życzę Ci, żeby ta wiedza się jednak przydała. Żeby z czasem okoliczności zmusiły Cię do odkurzenia podręczników z tych tematów. To może być błogosławieństwo. Teraz może Ci się wydawać, że będziesz wiecznie napierdzielać stronki albo generować kolejne formatki w appkach mobilnych, i że to będzie super. Nie chcę zabrzmieć jak stary dziad, ale… też tak myślałem. Nosiłem się nawet ze zmianą nazwy bloga na “dev4life“. Ale to się po prostu nudzi. W takiej sytuacji dobrze mieć w głowie chociaż plączący się zbiór pojęć pozwalających na łatwiejsze doedukowanie się później. Nie chodzi o uczenie się wszystkiego “na zapas”, bo “może się kiedyś przyda”. Ale o rozeznanie, poślizganie się po powierzchni, poznanie “z czym to się je”. We własnym zakresie tego nie zrobisz. “Zbędne” przedmioty dają perspektywę. Czynią Cię bardziej świadomym programistą. Może Ci się teraz wydawać: “Urodziłem się, aby nakurwiać kodzik do grobowej deski“. Trzymam za Ciebie kciuki, ale prawdopodobnie się mylisz. Takie “zbędne” przedmioty dają bardzo cenną perspektywę. Pozwalają zatrzymać się na chwilę i zastanowić “jak ja jeszcze wielu rzeczy nie umiem!“. A to, przy odrobinie szczęścia, uczy tak przerażająco niespotykanej u początkujących programistów pokory. Nigdy nie napisałem ani jednej linijki produkcyjnego kodu w asemblerze. Ale mogę o nim porozmawiać, bo wiem “z czym to się je”. Bo wyklepałem coś na studiach. Jeden znajomy pracował nad systemem, w którym instrukcje do wykonania przez aplikację zaszyte były w XMLu. Zgadnij jak na niektórych platformach wyglądało wyszukiwanie i identyfikacja takich instrukcji? XML traktowano jako tekst, a wyłuskiwanie operacji odbywało się przez cięcie i krojenie tego tekstu za pomocą operacji na znakach albo wyrażeń regularnych. Ohyda. Bardzo, bardzo szybko kod przestał być ładny i utrzymywalny. A znajomy… napisał do tego kompilator. Bo pisał wcześniej jeden na studiach i zauważył, że to dobre dla niego zastosowanie. Też zresztą pisałem na studiach własny kompilator – mój ulubiony przedmiot. Dzięki czemu wiem jak to wszystko działa pod spodem. Owszem, bez tego również umiałbym generować kolejne strony kompilowanego tekstu w IDE. Ale… byłbym mniej świadomym programistą. Taką wiedzę warto posiadać. Bez studiów: nie posiądziesz jej (nie twierdzę że się nie da, tylko że nie znajdziesz na to chęci i czasu). Innym razem wziąłem poboczny projekcik, który bardzo wolno działał i moim zadaniem była jego optymalizacja. Przez pierwsze kilka wieczorów kombinowałem tak na tępo, brute forcem: zmieniałem to, co mi się wydawało wolne. W końcu podszedłem metodycznie: przypomniałem sobie, że był taki przedmiot jak ASD: Algorytmy i Struktury Danych. I że na nim były jakieś drzewa czy coś, które można wykorzystać do optymalizacji. W ciągu kilkugodzinnego researchu przypomniałem sobie wszystko. I dzięki zastosowaniu Red-black tree (o istnieniu którego autor softu nie miał pewnie pojęcia) czas wykonania programu zszedł z pół godziny do kilku sekund. Wtedy pomyślałem sobie: “aaaaa to ja po to na studia chodziłem!“. Dowiesz się o rzeczach, których sam się nie nauczysz, bo ich nie potrzebujesz. A raczej: nie wiesz, że ich potrzebujesz, bo nie wiesz o ich istnieniu. Poczytałem konstrukcje języka Ada. Napisałem coś w Lispie. Zobaczyłem OCaml. Pokazano mi Fortrana i Cobola. Nie mogę powiedzieć, że je znam. Nigdy ich nie użyłem i najprawdopodobniej nigdy ich nie użyję, ale… WIDZIAŁEM je. Mogę o nich pokonwersować na bardzo podstawowym poziomie. Czyli na takim samym, jak potencjalni rozmówcy. To bardzo ważne – wiedzieć, o czym mówią. I również potrafić wysłowić się na wiele tematów. Kurde, nawet sterownik kompresującego ramdyska do Linuxa na studiach pisałem! Na studiach dowiesz się o rzeczach, których sam się nie nauczysz, bo ich nie potrzebujesz. A nawet lepiej: nie wiesz, że ich potrzebujesz, bo nie wiesz o ich istnieniu. Kadra A kto Cię na tej uczelni będzie uczył programowania? Nie mówię o innych przedmiotach, ale o kodowaniu właśnie. W końcu chcesz być programistą, nie? Jeżeli szczęście się do Ciebie baaardzo szeroko uśmiechnie to trafisz na perełki wśród wykładowców. Jak na takiego na przykład Arka Benedykta, któremu studenci piękne laurki na fejsiku wystawiają. Rzeczywistość jest jednak taka, że większość programistów woli… programować niż uczyć. D’oh! Zatem skoro programiści programują to… kogo spotkasz po drugiej strony katedry? Kto uczy programowania? Ano… nie-programiści. Spotkasz “pracowników uczelni”. I nie ma niczego złego w byciu “pracownikiem uczelni”, ale akurat w naszym zawodzie najważniejsza jest PRAKTYKA. A jak podzieli się z Tobą swoim doświadczeniem praktycznym ktoś, kto tego doświadczenia nie ma? Niestety: nie podzieli się. I tu jest pies pogrzebany. Raczej nie poznasz historii z życia. Raczej nie skubniesz prawdziwego bojowego doświadczenia od osoby, która na komercyjnych projektach zęby zjadła. Prawdopodobnie będą Ci wtłaczać do głowy definicje: co to jest klasa, co to jest metoda, co to jest procedura. I każą podpisywać te dziwne kształty na tych obleśnych diagramach UML. Chyba że – powtórzę się – szczęście się do Ciebie szeroko uśmiechnie. Ale trudno: takie życie. Programowania Cię na studiach nie nauczą. To musisz zrobić we własnym zakresie. Nie chcę tutaj zbytnio nikogo krzywdzić, ale do przekazania wiedzy niezbędne jest doświadczenie wykraczające poza dziubanie projektów na studiach na piątkę. No bo jak można kogoś nauczyć programowania, jeśli samemu programowało się tylko na uczelni? Problemem jest samo podejście uczelni do tej kwestii. Jeden kolega chciał prowadzić na studiach przedmioty “nowoczesne” w tamtym czasie: WPF czy Microsoftowe MVC. Nie było tego w standardowym programie. Przez jeden czy dwa semestry mu się udało, ale okazało się, że żeby robić coś dalej: musi mieć doktorat. A po co komu doktorat? Uczelnie powinny same zabiegać o praktyków, a nie rzucać im kłody pod nogi. Staram się pisać te słowa delikatnie, ale nie ma okularów aż tak różowych, żeby zmienić fakty. Programowania Cię na studiach nie nauczą. Trzeba się uczyć samemu. Co ma i dobrą stronę: w pracy zawodowej rzadko ktoś będzie Cię trzymał za rączkę. Samodzielność jest bardzo pożądaną cechą u programisty. Co pięknie prowadzi do kolejnego punktu: Możliwości na studiach Zabawa to jest piękna sprawa, co nie? Wszystko jest dla ludzi. Ja dwa pierwsze lata studiów koncertowo zmarnowałem, pławiąc się w tanich szampanach. Na szczęście po drugim roku naszły mnie bardzo bogate w skutki refleksje i się opamiętałem. Pójście na uczelnię i poprzestanie na zaliczaniu przedmiotów do niczego nie prowadzi. Nawet jeśli z jakichś dziwnych powodów zdobędziesz same piątki to jest to bardzo, bardzo zła droga. Po pierwsze: nie potrzebujesz piątek. Z większości przedmiotów wystarczą Ci tróje. A dlaczego? Dlatego, że dzięki temu zostanie Ci więcej czasu na Rzecz Najważniejszą. I nie chodzi o Tanie Szampany. Ta Rzecz Najważniejsza to: Nauka Programowania. Nie potrzebujesz piątek, tróje są OK. Liczy się to co zrobisz z pozostałym czasem. Tak jak napisałem wcześniej: studia nauczą Cię wielu rzeczy. Poza kodowaniem niestety. Tutaj trzeba działać samemu. O pozyskiwaniu doświadczenia, szukaniu pierwszej pracy i tym podobnych istotnych kwestiach pisałem już bardzo dużo. Takie teksty zebrałem na stronie dla “juniorów”. Klikaj i czytaj. MUSISZ mieć czas na naukę programowania, bo MUSISZ choć trochę umieć kodować. Z tym nie da się dyskutować. Ale to nie wszystko. Studia otwierają Ci bardzo wiele drzwi. To tam dowiesz się o ciekawych inicjatywach: studenckich zlotach, konkursach, konferencjach. Tanie Szampany warto wymienić również na to. Zgłaszaj się wszędzie, jeźdź i poznawaj ludzi. To jest czas, w którym możesz przygotować sobie naprawdę wygodne i interesujące dalsze życie. Wkręcaj się w środowisko. Rób wiele, jak najwięcej. Nie bój się “zawodowych” czy też “profesjonalnych” spotkań dla ludzi “już pracujących”. My, w IT, jesteśmy bardzo otwarci i pomocni, wbrew temu co się czasami mówi. Zapytasz, poprosisz – odpowiemy, pomożemy. Dzięki zaangażowaniu możesz pchnąć swoje doświadczenie o całe lata świetlne naprzód. To do tego są studia. Moja rzeczywistość na V roku to: studiowanie, praca jako programista na część etatu, start w konkursie Imagine Cup, udział w projekcie ITCore i pisanie magisterki. Oczywiście ani snu ani imprez zbyt wiele wówczas nie doświadczyłem. Było bardzo ciężko, ale ten jeden rok procentował przez bardzo, bardzo długi czas. Procentuje nadal. IV rok z kolei spędziłem w Danii na wymianie studenckiej (Socrates/Erasmus). Również bardzo polecam. Kiedy wyprowadzić się na rok do innego kraju jeśli nie na studiach właśnie? Tak naprawdę wszystko sprowadza się do uzmysłowienia sobie jednego faktu: w studiach nie chodzi o naukę. Ale nie chodzi też o imprezy. Świadome przejście przez studia da Ci więcej doświadczenia, znajomości i perspektyw niż kolejne 5 lat spędzone na kodowaniu. Nie bój się, programowanie nie ucieknie. Kasa też nie. Natomiast to wszystko, co mogą dać Ci studia: ucieknie jak najbardziej. Z rodziną i kredytem nie zrobisz tych rzeczy. Zapomnij. Of all the words of mice and men, the saddest are, “It might have been” Kurt Vonnegut BTW, na studiach możesz pracować na pół etatu, na luzie, więc jak najbardziej realny jest pakiet “wszystko w jednym“. Oczywiście nie będzie łatwo, ale nie ma być! Jaka uczelnia? To dylemat spory, nie ma co. Ale nie ma nad czym się specjalnie rozpisywać: idź tam, gdzie chcesz. Tutaj raczej każdy wybór jest dobry. Bo zobacz: Jeśli trafisz na “dobrą” uczelnię to się pewnie więcej nauczysz. Tysiące ludzi rocznie dają radę, więc i Ty dasz. Będzie lans. Jeśli natomiast wybierzesz uczelnię teoretycznie “słabszą” to… wszystkie obowiązkowe obowiązki opędzisz raz-dwa. I zostanie Ci masa, MASA czasu na wszystko inne. Nie, znowu nie chodzi o Tanie Szampany! Tylko o wszystko z akapitu o możliwościach. Dobra uczelnia da lepszą edukację. Słaba uczelnia pozostawi dużo czasu na dodatkowe aktywności. Ja skończyłem Politechnikę Białostocką. Przez przynajmniej połowę studiów nie wymagała ona ode mnie prawie niczego. Bywały tygodnie, że nawet się tam nie pojawiałem. Skupiałem się na wszystkich innych aktywnościach. Skupiałem się bardzo mocno. I cieszę się, że nie wylądowałem na jakiejś uczelni “lepszej”. Kto wie, może teraz musiałbym, o zgrozo, pracować w NASA zamiast siedzieć w domu i pisać bloga? ;) Największa wada słabszej uczelni jest taka, że daje dowolność: nie zmusza do wykorzystania czasu w dobry sposób. Niczego nie musisz. Wszystko zależy od Ciebie. O wiele łatwiej jest te lata zmarnować, przebimbać. Ale już wiesz co zrobić należy, prawda? Dziennie czy zaocznie? Taki paragraf pojawić się musiał, jednak nigdy na zaocznych studiach nie byłem. Nie wiem nawet do końca na czym polegają. WYDAJE MI SIĘ, że studia zaoczne oferują wszystkie wady studiów dziennych bez żadnych zalet w zamian, ale wymądrzać się nie będę. Zamiast tego odeślę Cię więc do tekstu Konrada Kokosy: “Studia IT – dzienne czy zaoczne?“. Linkuję trochę na ślepo, bo ten tekst przeczytam dopiero po publikacji swojego (żeby zachować świeży umysł), ale znając Konrada: wierzę, że krzywdy Ci nie zrobi ;). Więc…? Jakiś czas temu zobaczyłem w internecie taki tekst: “Nie będę się uczył prehistorii od kolesi, którzy zarabiają mniej ode mnie“. Mógłbym nadać temu zdaniu podpis: “młody niedoświadczony człowiek nieposiadający odpowiedniej perspektywy oraz kontekstu do oceny wpływu uczelni na życie programisty“. Ale skwituję: bzdura. To-tal-na. Wielu poświęca czas na studia, ignorując szanse, jakie one dają. Marnują pięć lat swojego życia i twierdzą, że studia są do bani. Ale to ich wina. Ty możesz inaczej. Wykorzystaj to. Studia nie są niezbędne, ale są bardzo przydatne. Ja po dziennej informatyce na PB radzę sobie nieźle. Dzienne, pięcioletnie. Nie żałuję. Co prawda pozyskana tam wiedza nie przygotowała mnie do zawodu, ale dzięki uczelni wiedziałem przynajmniej, czego się uczyć. Jedyne czego trochę żałowałem to niepodjęcie w większym zakresie pracy… zarobkowej. Przez ponad połowę studiów robiłem BARDZO dużo, poprzez aktywne życie na programistycznych forach, udział w rozwojowych projektach i konkursach. Minus był taki, że kończąc studia nie miałem kasy nawet na fajną wieżę, nie mówiąc już o samochodzie czy wkładzie własnym do mieszkania. Ale z drugiej strony: wszystko, co dzięki takim aktywnościom uzyskałem, zwraca się do dzisiaj. Nie tylko finansowo. Czytelniczko, Czytelniku! Powiem tak: gdybyś dzieciem moim był(a), to z czystym sumieniem zarekomendowałbym pójście na studia. Normalne, dzienne. Jeśli okaże się to błędem to zawsze można zrezygnować. Albo po trzech latach uznać, że dość. Z kolei im więcej latek na karku, tym ciężej decyzję o “niepójściu” na uczelnię odwrócić. Podejmując ją… zastanów się bardzo, ale to bardzo dobrze. Studia to ogromna szansa. Wielu ludzi poświęca czas, ale tę szansę marnuje, a potem narzeka. I twierdzi, że studia są do bani. Ja zmarnowałem na szczęście tylko dwa lata. I przez te dwa lata moje studia faktycznie nie miały sensu. Ale Ty tak nie musisz. Ty możesz inaczej. Nie zmarnuj szansy. Wykorzystaj ją. I przypomniam o możliwości zapoznania się z moimi CV i listem motywacyjnym z 2007: Roześlij ten tekst znajomym. Niech też wyciągną ze studiów jak najwięcej. A poniżej VLOG na ten temat: Nie przegap kolejnych postów! Dołącz do ponad 9000 programistów w devstyle newsletter!

praca dla programisty bez studiów